Witam w Złotym Wieku komiksów.
Od czasu do czasu będę przedstawiał złoto-wiekowe komiksy, które przyciągnęły moje spojrzenie w jakiś nieokreślony sposób.
Na początek Atomic War! #1 z listopada 1952 roku.
Pierwsza historia w nim zawarta nosi tytuł Podstępny atak i opowiada o przebiegłym planie Sowietów, którzy udając pokojowe nastawienie przez kilka lat osłabiają czujność USA, tylko po to, by w odpowiednim momencie zrzucić na Amerykę bomby atomowe.
Komiks jest otwarcie proamerykański i antykomunistyczny, wystarczy spojrzeć na napis na okładce: Tylko silna Ameryka może zapobiec wojnie atomowej! USA, mimo stracenia wielu miast (Chicago, Detroit, z powierzchni Ziemi znika też Manhattan) i milionów obywateli są nadal jedyną siłą zdolną zaprowadzić porządek w III Wojnie Światowej. Amerykanie prezentują tutaj siebie jako naród skrajnie odważny (żołnierze, robotnicy), zdolny do poświęceń (finalny lot pilota myśliwca) i jedyny, który potrafi zrobić coś dobrego w trakcie wojny. Egocentryzm amerykański wylewa się tutaj z każdej strony, lecz nie jest to nic, czego byśmy przez wiele dziesiątek już lat nie uświadczali. Irytujący jednak staje się na sam koniec historii, gdy poziom patosu osiąga wręcz gargantuiczne rozmiary.
Jest to też komiks swoich czasów. Widmo ataku nuklearnego i strach przed tą bronią sięgają tu apogeum. Przed tak ogromnym zagrożeniem, jakim niewątpliwie jest atak bombowy wroga, należy się zmobilizować, wzmocnić naród, pomagać sobie nawzajem. Komiks spełnia więc, jak wiele komiksów (filmów, książek etc.) z tamtych (i nie tylko tamtych) czasów zadanie propagandowe i nie można mieć mu tego za do końca złe. Jest to też również komiks wykonany z dużym wyczuciem, który po prostu dobrze się czyta. Nawet tak mało wyeksponowane postaci, jak bohaterowie tej historii, mają w sobie na tyle duży ładunek emocjonalny, że natychmiast wczuwamy się w opowieść i tragizm w niej zawarty. W dodatku, nie ma wielu komiksów, w których możemy przez 5 stron oglądać wynik działania broni jądrowej na Stany Zjednoczone. Tym lepszy, że narysowany ze sporym realizmem i nie odstępujący od wielu późniejszych ilustracji komiksowych.
Naprawdę warto zaznajomić się z tą perełką ze Złotego Wieku.
Oprócz omawianej historii pojawiają się też dwie inne oraz krótkie opowiadanie. One zostaną omówione w tym poście w niedługim czasie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz