OGŁOSZENIE!

Z POWODU PRAC REMONTOWYCH NA DC MULTIVERSE NIEKTÓRE LINKI ODNOSZĄCE DO RECENZJI KOMIKSÓW VERTIGO NIE DZIAŁAJĄ! BĘDĘ JE UZUPEŁNIAŁ W MIARĘ POSTĘPU PRAC NAD SERWISEM.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grant Morrison. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grant Morrison. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 kwietnia 2011

The Mystery Play - oneshot - Vertigo

Tytuł: The Mystery Play
Scenariusz: Grant Morrison
Ilustracje: Jon J Muth
Liternictwo: Todd Klein

Vertigo 1994

Misteria były zawsze odgrywane w miastach i wioskach, jako celebracja historii chrześcijaństwa. Jednak proces sekularyzacji sprawił, iż ta tradycja zaczęła zanikać, aż ustała. Jak się jednak okazuje nie przestała istnieć całkowicie. Grant Morrison i Jon J Muth zabierają czytelnika do małego miasta, w którym, by odnowić ducha wspólnoty zostaje przywrócony zwyczaj wystawiania misteriów. Niestety nie wszystko przebiega zgodnie z planem. W trakcie spektaklu, aktor wcielający się w postać Boga zostaje zabity, a podejrzenie o dokonanie zabójstwa pada na „Lucyfera”. Wraz z przybyłym do miasteczka detektywem, czytelnik wkracza w gęstą sieć posądzeń i oskarżeń.
Całość recenzji znajduje się tutaj.


wtorek, 1 marca 2011

Kill Your Boyfriend (Vertigo) - recenzja


Hey f*cker! It's UPDATE time!: Przeredagowana wersja recenzji pojawiła się tutaj: http://www.dccomics.com.pl/Oneshoty/killyourboyfriend#header_main

Kill Your Boyfriend
Zabij swojego chłopaka

Scenariusz: Grant Morrison
Rysunki: Philip Bond
Tusz: Philip Bond i D'Israeli
Kolory: Daniel Vozzo
Liternictwo: Ellie DeVille
Specjalne podziękowania dla: Alison Harries
Oryginalny design: Rian Hughes

Nienawidzę szkoły

Ponownie Grant Morrison zagościł w Czarnej Dziurze, tym razem jednak z komiksem bardziej anarchistycznym niż poprzednio. Kill Your Boyfriend również ukazał się w ramach inicjatywy Vertigo Voices i był drugą (po Face omawianym wcześniej) powieścią graficzną w tej serii.

Historia skupia się początkowo na sfrustrowanej dziewczynie, uczennicy liceum, która jest, wydawałoby się, wzorem do naśladowania. Jest miła, ładna, dobrze się uczy, nie pije alkoholu, nie używa narkotyków, ma, wydawałoby się, porządnego chłopaka. Ale to komiks Granta Morrisona, prawda? Tutaj trzeba skupić się na „wydawałoby się”. Dziewczyna w swych marzeniach zabija wszystkich wokół, ubrana w skąpy strój, więcej odsłaniający niż zasłaniający. Jej rodzice nie potrafią się ze sobą, nie mówiąc już o córce, porozumieć. Do tego dochodzi niespełniona seksualność jej ojca, który zdradził matkę. I lubi pisma erotyczne. Jej chłopak zaś, gdy nikt nie widzi, masturbuje się potajemnie oglądając filmy pornograficzne. Czym więc zajmuje się teraz Morrison? Tłumionymi emocjami i pragnieniami.

W tym miejscu pojawia się chłopak, który niczego nie udaje. Udaje mu się za to ściągnąć na siebie uwagę naszej dziewczyny, która natychmiast wchodzi z nim w związek, zaczyna pić alkohol, nie stronić od używek, a nawet nie mieć nic przeciw zabijaniu. Swojego chłopaka na przykład.

O czym więc jest ten komiks? O dwóch, w gruncie rzeczy sprawach. O tłumieniu prawdziwych emocji, o wyciszaniu własnych pragnień. I o skutkach, gdy ośmielimy się działać tak, by je realizować. Tutaj z kolei pojawia się zasadniczy problem: czym są pragnienia? I czy naprawdę są nasze?

Zanim jednak o pragnieniach, kilka słów o męskim bohaterze. Chłopak jest socjopatą. Otwiera do dla nas furtkę, dzięki której możemy spojrzeć na wiele spraw. Społeczeństwo i zależności między ludźmi w tymże opiera się na serii gestów, słowach, z których wszystkie pełnią funkcję symboliczną, czy też, ujmując to słowami Żiżka, opiera się na „wymianie symbolicznej”. Żiżek posiłkuje się tutaj następującym przykładem: „Kiedy po ostrej rywalizacji z moim najbliższym przyjacielem o awans w pracy to akurat ja dostaję tę posadę, powinienem zaproponować mu, że zrezygnuję, a on z kolei powinien odrzucić moją propozycję” (Slavoj Żiżek, Lacan. Przewodnik Krytyki Politycznej, tłum. Julian Kutyła, wyd. 2 rozszerzone, Warszawa 2010, s. 30.). Jest to więc wspomniana „wymiana symboliczna” w czystej postaci. Aby utrzymać nasze relacje (społeczne) jako przyjaciół, symbolicznie zrzekam się dla niego posady, o którą się starał mój przyjaciel, a on symbolicznie odrzuca ofertę „pozwalając” mi sprawować nowo otrzymaną posadę. Co się jednak stanie, gdy przyjaciel przyjmie tę ofertę? Zburzy porządek symboliczny, zniszczy więzy społeczne (między nami). Takim przyjacielem jest właśnie chłopak z Kill Your Boyfriend, on ma czelność brać wszystko na poważnie, nie rozumie, że wiele gestów odbywa się tylko dla samej interakcji, a nie po to by brać je na serio. Czyni go to więc stuprocentowym socjopatą. Chcesz zabić chłopaka? No to zabijamy!

Przy czym trzeba też zaznaczyć, iż bohaterka komiksu odkrywa w sobie także socjopatyczne skłonności, tyle, że ona potrafi skuteczniej przybierać maskę „normalnej” osoby, co jest najlepiej widoczne w ostatniej scenie komiksu.

Same pragnienia jako takie nie są tematem Kill Your Boyfriend, natomiast warto zatrzymać się chwilę przy nich. Początkowo pragnienia bohaterki są pragnieniami innych, których stara się zadowolić. Uczenie się, grzeczne zachowywanie – są spełnieniem pragnień innych. Chłopak pokazuje jej inną drogę: chcesz czegoś? Zrób to, nie patrząc na innych. I dziewczyna zaczyna spełniać inne pragnienia. Ale, nigdy nie jest tak, że nasze pragnienia są naszymi pragnieniami, to są zawsze pragnienia innego (lub Innego). Dziewczyna więc wcale nie zaczyna realizować własnych pragnień, lecz pragnieniem chłopaka, z którym się związała. Analogiczna sytuacja zachodzi w przypadku bohatera, on, wydaje się, realizuje swoje fantazje, lecz tak naprawdę są to pragnienia dziewczyny. Oczywiście w obu przypadka są to fantazmatyczne scenariusze tego, co naprawdę się oczekuje od nas, a nie realna wiedza na temat tych oczekiwań.

Nie sądzę jednak, iż kwestia odczuwania pragnień była przez Morrisona poruszona w ujęciu, jakie przedstawiłem w poprzednim akapicie. Grant skupia się bardziej na destrukcyjnej (dla jednej osoby) ścieżce, jaką obrali bohaterowie oraz na ich miłości. Czy czymś, co wg nich jest miłością. Realizują oni własne fantazje, całkowicie porzucając moralność w ogólnie przyjętym jej postrzeganiu, lub, patrząc na to z innej perspektywy, przyjmując model moralności rozwinięty przez utylitarystów, przy czym bliżej do niego ma dziewczyna niż chłopak.

Największy jednak problem mam z wydźwiękiem komiksu. Staje się on (niemal) apoteozą tego typu zachowania. Jeśli zaś nie apoteozą, to na pewno też i nie potępieniem. Morrison wydaje się jednak, mniej lub bardziej świadomie, sympatyzować ze swoimi bohaterami. Nie jest tak, że rozumie ich, lecz nie ocenia. Czytając komiks odnoszę wrażenie, że delikatnie pokazuje, że to droga, którą obierają nastolatkowie jest słuszna. Na pewno zaś, na swój sposób, zabawniejsza. Oczywiście jest to humor czarny, okraszony trupami, chaosem i bólem.

Morrison w posłowiu przywołuje następującą scenkę: dziecko pyta ojca, dlaczego zawsze dobrzy ludzie muszą umierać? Ojciec odpowiada: cóż, sądzę, że tak jest zabawniej synu. Czy życie jest więc jedynie czarnym dowcipem, z którego śmiać się mają jedynie ci, którzy przekroczą porządek symboliczny? Oceńcie sami po przeczytaniu Kill Your Boyfriend.

czwartek, 17 lutego 2011

The Filth #1-13 (Vertigo) - recenzja

I.  oni kontra my

Ale tu brudno. Wręcz plugawo.

Cały brud z tylnych części świadomości wypływa na karty maxiserii Granta Morrisona, gdy zwykły miłośnik kotów i pornografii okazuje się być uśpionym agentem tajnej organizacji, zajmującej się zwalczaniem brudu i plugastwa tego świata.

II. doskonała ofiara

Dalej nie posprzątane.

Anty-persony, psychosobowości wylewające się nosem, świat w kupce śmieci, szympansi snajper-komunista, psychodeliczne stroje, czarna sperma o specjalnych właściwościach. Czasem też zalatuje Cronenbergiem, tym starszym, z czasów Nagiego lunchu czy Videodrome. Morrison nie oszczędza umysłu, tak swojego, jak i czytelnika. Jest tu wszystko, czego można od niego oczekiwać. Jest surrealistycznie, absurdalnie, groteskowo, niesmacznie, anarchistycznie, schizofrenicznie i metafizycznie naraz. I biologicznie.

 
III. struktury i ultrastruktury

Coś tu się rozkłada.

Rozkłada się świat. Zalewany kolejnymi tonami odpadków. Plugawych odpadków. Choroby, zboczenia, śmieci, żądze, niskie pobudki i wysokie sterty nieczystości. Dłoń się jednak tym zajmie, a z nimi ich najlepszy agent, który sam nie wie czy naprawdę jest ich agentem. A może jest czymś zgoła innym. Być też może, że jest wszystkim, czym wydaje mu się, że jest naraz.

 
IV. gówno się zdarza

Proces gnilny.

Łatwo dopatrzeć się w tej otchłani zdziwaczałych plugawości myśli przewodniej. Ktoś musi sprzątać nasz brud, brud, który narasta i narasta. Którego niedługo, być może, nie będzie dało się uprzątnąć. Potrzeba wzmocnienia systemu odpornościowego człowieczeństwa, społeczności, świata, każdego z nas. Nawet najmniejszy odruch dobrej woli może zatrzymać proces gnilny.

 
V. pornomancer

To skoro jest tak obrzydliwie, może masz ochotę na seks?

Morrison nie szczędzi też erotyki i odniesień do pornografii, trudno jednak mówić o jakichkolwiek próbach stymulowania czytelnika. Porozrzucane pisma, oskarżenia o pedofilię, latająca sperma – to tylko kolejny element świata brudu. Wypełza i przejmuje kontrolę.

 
VI. świat andersa klimakksa

Antypersona zerżnie Cię od tyłu!

Wynikiem czego jest to komiks dość agresywny wizualnie i fabularnie. W dodatku jest również intensywny, a bohaterów nie zawsze można lubić. Trudno się też z nimi utożsamiać. Nie żeby nikt nie oglądał pornograficznych filmów ze swoim kotem, lecz wejście w świat Morrisona niesie ze sobą doznania zbyt niestabilnej psychiki postaci.


 
VII. demokracja zero

To kto jest kim, i czy na pewno?

Również nie ma pewności czy to, co widzi główny bohater istnieje. Można przyjąć dwie interpretacje tej kwestii i obie są zupełnie uzasadnione. Wszystko może być prawdą, wszystko może być omamem chorego umysłu. Wszystko może być wszystkim lub niczym, albo wszystkim i niczym jednocześnie.

 
VIII. pie#%!yć policję

Czy aby nie topimy się we własnych odchodach?

Ale pisząc te słowa, chyba za daleko się zapędzam. Mam wrażenie, że cały komiks nieco przeceniam. W gruncie rzecz, odkładając wszystko na bok, mamy tutaj specyficzną historię o śmietnisku tego świata, ważności jego sprzątania, która zawiera w sobie podwójny świat związany z głównym bohaterem. Wczytując się w opowieść nie da się nie zauważyć, że jest to ostatecznie dość prosta historia, opowiedziana w przesadnym, psychodelicznym stylu, który zmusza nas do kontestowania własnych przyzwyczajeń. Tak treścią, jak i formą.

 
IX. wewnątrz dłoni

A może by ruszyć ten brud z miejsca?

Morrison chciał (chce?) by na podstawie komiksu powstał film. Bruce Willis i Mickey Rourke mieliby dostać główne role. Niestety nie udało się chęci owych zrealizować, a szkoda. Taka wizja zasługuje na proliferację.

 
X. bóg stworzony przez człowieka

Na koniec powiem, że jestem fanem The Filth i lekturę tego komiksu bardzo sobie cenię. Nie jest to kamień milowy tego medium, lecz jest to chyba najlepsze dzieło Granta Morrisona. Jak i zakończenie trylogii: Flex Mentallo, The Invisibles, The Filth. Godne zwieńczenie całości.

 
XI. bardzo angielskie załamanie nerwowe
 
„Zmienna i niepewna natura bardo stawania się, może być również źródłem wielu możliwości uwolnienia się,  podatność umysłu w bardo może stać się naszą przewagą. Wszystko, co musimy zrobić to zapamiętać nasze instrukcje; wszystko, czego trzeba, to jedna pozytywna myśl skacząca w nasz umysł... wtedy sama ona może nas uwolnić.”

Sogyal Rinpoche – Tybetańska księga życia i umierania.

„Jest to sekret zmiennej substancji, która spada z najwyższego miejsca do najciemniejszych otchłani, gdzie oczekuje wyzwolenia. Lecz nikt nie wskoczy w te otchłanie by, przez swą własną transformację w ciemności i przez udrękę ognia, uratować swego króla. Nie mogą usłyszeć głosu króla i myślą, że jest to chaotyczny ryk destrukcji. Morze (mare nostrum) alchemików jest ich własną ciemnością, nieświadomością. Na swój sposób Epiphnus właściwie zinterpretował „tarapaty głębokości” jako „materię zrodzoną z umysłu, czarne refleksje i błotniste myśli grzechu...”

C. S. Jung – Studia alchemiczne.

„Chciałbym być kimś innym i nie wiedzieć gdzie byłem...”

Noel Gallagher – Shakermaker.

 
XII. schizotyp

„Dzieci muszą być czasem chore. W ten sposób budują system obronny... W ten sposób budują siłę. Zbyt mocnio faszerowane lekami, zbyt mocno chronione, sztucznie wychowane amerykańskie dzieci są jednymi z najbardziej chorych, alergicznych, astmatycznych, cierpiących na nadwagę dzieci w cywilizowanym świecie. Jest w porządku, jeśli raz na jakiś czas zachorujesz; daje to ciału szansę na użycie własnych mechanizmów obronnych, jak gorączka, stan zapalny, kaszel i katar. Te symptomy nie są chorobą. Są tylko znakami, że ciało próbuje skutecznie odzyskać swoją równowagę. Atak na te symptomy jest walką z samym ciałem, przez co trudniej powraca się do stanu normalnego zdrowia. Ciało, któremu pozwoli się leczyć samemu będzie bardziej prężne, bardziej ODPORNE w przyszłości. To jest rodzaj oporu, który chcemy.

To, co nazywamy chorobą jest bardzo często sposobem Natury na pozbycie się trucizn ciała.”

Tim O’Shea

 
XIII. oni kontra my

Filth - brudy; brud; plugastwo; ohyda

1. Cuchnący lub odrażający brud; odpadki.
2. Ekstremalna fizyczna lub moralna nieczystość; zanieczyszczenie.
3. Wulgarność i obsceniczność, też w języku.
4. Slangowe określenie policji.

Scenariusz: Grant Morrison
Ilustracje: Chris Weston
Tusz: Gary Erskine
08.2002-10.2003